
W spalskich zawodach brało udział 11 zawodniczek i zawodników naszego klubu, którzy jak przed rokiem sięgnęli po trzy medale!

W kategorii juniorów KKL reprezentowali:


Drugiego dnia zawodów do rywalizacji przystąpili sprinterzy. Na 60 m w seriach eliminacyjnych wystartowali: Kamil Wróblewski i Sebastian Jarząbek, uzyskując odpowiednio czasy 7,29 s oraz 7,51 s, co dało miejsca 19. i 23. Oboje odpadli z dalszej rywalizacji. Wróbel wziął się zatem za fotografowanie wszystkiego co się ruszało, a Sebastian za gorący doping.

Na 400 m wystartowała Ewa Kołodziejczyk, z którą wiązaliśmy nadzieję medalową. Niestety bieg jej nie wyszedł, zajęła dopiero 3. miejsce w swojej serii eliminacyjnej z czasem 60,28 s. No cóż, taki jest sport, a porażkę trzeba przeanalizować i przekuć w przyszłości na sukces. Głowa do góry!
Płaskie 400 m pobiegł też Maciej Kędracki, który przegrał z Johnym zakład o 0,13 s, uzyskując czas 51,63 s (Tomek nie dawał wiary, że Maciek złamie 51,5 s.). Kędzior po seriach eliminacyjnych został sklasyfikowany na 19. miejscu i mógł już całkowicie poświęcić się pracy redakcyjnej.
Na 200 m do rywalizacji przystąpiła nasza najsympatyczniejsza sprinterka – Agnieszka Dulnik, uzyskując ostatni czas eliminacji: 27,58 s. Stwierdziła, że szybko może nie biega, ale za to uwielbia to co robi i to się liczy! Poza tym była bardzo przejęta sobotnim występem Pawła Tietierina, co dodatkowo utrudniało jej skupienie się nad swoim startem.



W końcu nastała sobota, trzeci dzień zawodów. Rankiem do Spały wyruszyła pozostała część redakcji (naczelny i admin), kibice (Tomek i Rafał) i mający wystartować w biegu na 60 m pł poza konkursem – Krzysztof Radziszewski. Okrzyknięty przez współtowarzyszy podróży dyktatorem mody, Radziszewski na miejscu zbiórki pojawił się w dresie, co ostatecznie było strzałem w dziesiątkę, ale o tym w dalszej części artykułu. Ze względu na dosyć wczesną porę biegu na 60 m pł, co poniektórzy musieli wstać o 5 rano! Dzięki Krzysiu! Niezastąpiona pomoc systemu nawigacji GPS, prowadzącego nas dzikimi, zaśnieżonymi drogami, dała możliwość podziwiania wspaniałych krajobrazów okolic Spały. Cudem dotarliśmy na czas, by dowiedzieć się, że bieg Krzyśka jest nieco później i można było dłużej pospać! W pierwszym biegu nasz zawodnik był 4. uzyskując czas 8,51 s. W biegu finałowym, do którego awansować udało się wszystkim zawodnikom z pierwszej rundy, Radziszewski rywalizując m.in. z Arturem Nogą (KS Warszawianka), zaprezentował się już dużo lepiej, zajmując drugie miejsce, w czasie 8,31s, z którego to był bardzo niezadowolony.

W międzyczasie toczył się konkurs skoku o tyczce kobiet, w którym KKL reprezentowała Beata Bogus. Po obiecującej rozgrzewce, w konkursie problemy z techniką i ostatecznie Beatka pokonała jedynie 2,80 m, zajmując 7. pozycję. Ale nie ma się co martwić, gdyż zza oceanu niedługo powinien dotrzeć nowy sprzęt dla Bogus i wyniki przyjdą same! Mistrzynią Polski została natomiast, prowadzona przez reprezentantkę KKL - Agnieszkę Wronę, Agnieszka Kolasa (4,05 m), która jako jedyna pokonała 4 m. Między sesjami poranną i popołudniową biegowe zwiedzanie okolicy - mróz -15 st. C, bezchmurne niebo, skuta lodem rzeka, nad którą unosiła się lekka mgiełka, to spalskie klimaty.
Dwie mieszkające w Radomsku reprezentantki KKL, prowadzone przez trenera Mieczysława Srokę, otworzyły sesję popołudniową dla naszego klubu. W pierwszej serii eliminacyjnej biegu na 600 m juniorek młodszych wystąpiła Ewelina Dryja, zajmując 5. miejsce w swojej serii z czasem 1:45,07. Ostatecznie Ewelina uplasowała się na 15. miejscu w eliminacjach i odpadła z dalszej rywalizacji. Występ w trzeciej serii eliminacyjnej miała „zaliczyć” także Katarzyna Kozak. Zaczęła bardzo mocno, prowadząc praktycznie przez 550 m. Na mecie była druga, ale mocne tempo i samotne rozegranie biegu pozwoliło jej poprawić rekord życiowy i z ostatnim, szóstym czasem awansować do finału! Po biegu zaczęto szukać noclegu dla ambitnej, niespodziewanej finalistki i jej trenera. Grono redakcyjne, będące pod wielkim wrażeniem występu malutkiej zawodniczki z wielkim sercem do walki, zaczęło zastanawiać się nad jej ewentualnymi szansami na medal.

Ostatnim mocnym uderzeniem trzeciego dnia mistrzostw był występ eliminacyjny Pawła Tietierina na 300 m, który nie ukrywał, że już w pierwszym biegu chce postraszyć rywali i ustanowić nowy rekord Polski juniorów młodszych. Paweł z ogromną przewagą wbiegł jako pierwszy na metę, a na zegarze wyświetlił się czas: 35,25 s! Niestety, sędziowie zweryfikowali wynik i oficjalny rezultat Pawła to 35,28 s, czyli zaledwie o 0,01 s wolniej od rekordu. Tietierin wygrał zdecydowanie eliminacje. W niedzielnych finałach mamy zatem dwójkę naszych reprezentantów!

Po sobotnio-wieczornym świętowaniu naszych sukcesów i zabawie w rzucanie śnieżkami, nasz najlepszy płotkarz musiał przeprosić się ze swoimi wysłużonymi dresami, gdyż rozprucie spodni dżinsowych w czasie podnoszenia jednej z czterdziestokilogramowych śnieżek nie pozwalało na odpowiednią izolację termiczną okolic czterech liter przy temp. -22 st. C. Krzysiek nie skorzystał też z pomocy grona redakcyjnego, które chciało zatkać rozdarcie śniegiem.
W niedzielny poranek, nie chcąc spóźnić się na rozpoczęcie zawodów, Admin wyszedł o 6.30 na trening. Temperatura oscylowała wokół -25 st. C. Po pokonaniu 20 km i odmrożeniu twarzy, udał się wraz z gronem redakcyjnym na śniadanie a następnie do spalskiej hali. Tam na widzów czekały nie lada emocje.

Wreszcie nadszedł długo wyczekiwany finał Tietierina. Wydawało się, że jedyną spokojną osobą ze wszystkich KKL-owców w spalskiej hali był sam Paweł. Ten to ma psychikę. Jest na torze nr 2, jego największy rywal - Sebastian Wiszniewski (LKS Olimpic Szczecin) - na 3. Będzie go więc miał przed sobą. W końcu start. Paweł mocno, Sebastian też, po zejściu do krawężnika idą łeb w łeb. Przed ostatnim wirażem biegnący po zewnętrznej Sebastian tuż przed Pawłem ostro ścina do krawężnika wybijając kompletnie z rytmu Pawła. Ten traci 4 m i zostaje jeszcze wyprzedzony przez Rafała Smolenia (MKS-SMS Victoria Racibórz). Mamy zatem brąz! Paweł zadowolony z medalu, lecz widać w jego oczach pewien niedosyt. Na pocieszenie pozostaje fakt, iż to nasz zawodnik był najszybszym trzystumetrowcem tych mistrzostw, gdyż Sebastian Wiszniewski w finale nie poprawił wyniku Pawła z eliminacji.



To nie koniec emocji. W zawodach pozostaje wciąż dwójka naszych reprezentantów - Kasia Kozak i Seba Kowalski.
Sędziowie wyprowadzają na płytę stadionu finalistki biegu na 600 m juniorek młodszych. Nasza wojowniczka jest najniższa z całej stawki. Przed biegiem była całkiem spokojna, nie wykluczała walki o medal, będzie się więc działo! Wystrzał startera. Kasia jest pierwsza, by po chwili przyhamować i schować się w środku stawki. Pierwsze koło bardzo wolno, typowy bieg na miejsca. To dobrze rokuje dla naszej obdarzonej dobrym finiszem zawodniczki. Po 230 m trójka zawodniczek ostro ruszyła do przodu. W pierwszej chwili wydawało się, że Kozak przysnęła, ale nie! Ostry zryw i tuż przed wirażem na 300 metrze atakująca z piątej pozycji Kasia zamyka trzecią do tej pory rywalkę, schodząc do krawężnika. Nasza zawodniczka do samej mety z powodzeniem odpiera ataki rywalek, by sięgnąć po upragniony medal! Tym cenniejszy, bo niespodziewany. Na trybunach ze zdartymi od dopingu gardłami cieszymy się jak dzieci. Gratulujemy szczęśliwej Kasi, która twierdzi, że mogła nawet wygrać! Brawo! Jest to 53. medal w dorobku trenerskim Mieczysława Sroki. Szacunek!


Ostatnim naszym reprezentantem startującym na Mistrzostwach Polski Juniorów i Juniorów Młodszych w Spale był podopieczny Mariusza Skuty – Sebastian Kowalski. Bastek startował w drugiej serii biegu na 2000 m, w której zajął 8. miejsce z czasem 6:09.57. Ostatecznie Kowalski został sklasyfikowany na 20. miejscu po dwóch seriach biegów.

Podsumowując, nasi zawodnicy ze Spały przywieźli 3 medale – złoty i dwa brązowe, kilka odmrożeń, dziurę w spodniach, ogrom zdjęć i co najważniejsze, masę bezcennych wrażeń.
Admin

Autorzy zdjęć: Kamil Wróblewski, Maciej Kędracki, Admin